W najbliższym czasie pojawi się konieczność podjęcia przez każdego rolnika decyzji dotyczącej ubezpieczenia jego upraw. Pomoc suszowa w pełnej kwocie należeć się będzie wyłącznie rolnikom, który zawczasu ubezpieczyli przynajmniej połowę swoich upraw. Towarzystwa ubezpieczeniowe, z uporem maniaka, notorycznie odmawiają jednak sprzedaży dotowanej polisy. Niestety podejście urzędników odnośnie spełnienia obowiązku ubezpieczenia przy okazji wypłaty pomocy suszowej jest co najmniej zaskakujące. Odwołania, sypiące się do urzędów tysiącami, nie skutkują, nawet przy najlepszej argumentacji. Niestety, racja jest po stronie urzędników – o ile ubezpieczyciele za wszelką cenę nie chcą ubezpieczać traw na gruntach rolnych, tak biurokraci żądają polisy.
Względy prawne, czyli trwałe użytki zielone
Zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady, nr 1307/2013 z dnia 17 grudnia 2013 roku, ustanawiającego przepisy dotyczące płatności bezpośrednich w ramach WPR, trwałe użytki zielone oznaczają grunty, które są wykorzystywane do uprawy traw oraz innych pastewnych roślin zielonych rozsiewających się samoistnie (naturalnie) bądź tych uprawianych, nie objętych płodozmianem w danym gospodarstwie przez przynajmniej ostatnie 5 lat.
Ponadto, w ustawie o ubezpieczeniu upraw rolnych i zwierząt gospodarskich (Art. 10c, Ust. 1), zapisane zostało, że rolnik jest obowiązany do zawarcia umowy ubezpieczenia obowiązkowego swoich upraw, wymienionych w artykule 3, punkt 1 (w tym miejscu znajdziemy informacje o uprawach zbóż, kukurydzy i wiele innych), od ryzyka wystąpienia szkód, które spowodowane przez powódź, suszę, grad czy ujemne skutki przezimowania czy wiosenne przymrozki. Według ustawy, spełnienie obowiązku ubezpieczenia upraw zostaje spełnione, gdy ochroną ubezpieczeniową od 1 lipca roku następującego po roku, za który rolnik uzyskał płatności bezpośrednie, w okresie 12 miesięcy objęta została przynajmniej połowa powierzchni upraw wymienionych we wcześniej wspomnianym artykule, od przynajmniej jednego z ryzyk, które zostały wymienione w omawianej ustawie.
Jak więc ubezpieczyć nieszczęsne trawy?
Ogólne warunki ubezpieczenia stanowią, iż trawy mogą podlegać ubezpieczeniu. Nie zaliczają się jednak one do upraw, przez co nie możemy liczyć na dopłaty ze środków budżetu państwa. Jeżeli zapoznamy się z ustawą o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich, dowiemy się o obowiązkowym zawarciu umowy ubezpieczenia na przynajmniej 50 procent posiadanych przez nas powierzchni upraw rolnych. Będzie nas dotyczył w przypadku sytuacji uzyskania płatności bezpośredniej do upraw: wszelkich zbóż, a także buraków cukrowych chmielu, drzew i krzewów owocowych, kukurydzy, rzepaku, rzepiku, roślin strączkowych, truskawek, tytoniu oraz wszystkich warzyw gruntowych, od zasiewu aż do zbioru. Jak widać, trawy nie zostały tutaj wymienione.
Problemów ciąg dalszy
Na samej kwestii ubezpieczenia nie kończy się jednak rolnicza droga przez mękę. W przypadku, gdy rolnik zawarł umowę ubezpieczenia po wystąpieniu na nim suszy, obowiązek uważa się za niespełniony. Urzędnicy nie będą dla nas wyrozumiali pomimo tego, że nie jesteśmy w stanie objąć ochroną uprawy, która jeszcze nie została wysiana lub nie było od czego jej już ubezpieczyć. Według znawców tematu, powiązanie umowy ubezpieczenia z suszą, jest co najmniej absurdalne. Jest ona ryzykiem, od którego uzyskanie ubezpieczenia jest niemalże niemożliwe. Wystarczy za to posiadać polisę od, chociażby, przymrozków wiosennych albo gradu, zawartą w okresie od lipca zeszłego roku do czerwca obecnego.
KATEGORIE



